Czy nasza przyszłość to chiński ‘socjalizm kapitalistyczny’?

Oficjalni chińscy teoretycy socjalizmu przedstawiają obecny świat jako nie różniący się od tego z czasów zimnej wojny. 

A zatem światowa walka pomiędzy kapitalizmem a socjalizmem przechodzi bez debaty, fiasko roku 1990 było tylko tymczasową wpadką, a dziś wielkimi rywalami są nie Stany Zjednoczone i Związek Radziecki, ale Ameryka i Chiny, które pozostają krajem socjalistycznym.

 Tutaj eksplozja kapitalizmu w Chinach jest odczytywana jako gigantyczny przypadek czegoś, co we wczesnym Związku Radzieckim nazywano Nową Polityką Ekonomiczną, więc to, co mamy w Chinach jest „nowym socjalizmem z chińskim rysem” lecz w dalszym ciągu jest to socjalizm. Partia komunistyczna wciąż ma władzę i ściśle kontroluje siły rynkowe i je kontroluje.  

W rzeczy samej, Domenico Losurdo, włoski marksista, który zmarł w czerwcu tego roku, opracował to zagadnienie w najdrobniejszych szczegółach argumentując przeciwko „czystemu” marksizmowi, który chciałby stworzyć socjalistyczne społeczeństwo bezpośrednio po rewolucji ale za bardziej realistycznym podejściem, uwzględniając porażki i zwroty akcji. 

Racjonalizując rzeczywistość

Roland Boer, profesor mieszkający w Pekinie, przywołuje pamiętny obrazek z Losurdo pijącym filiżankę herbaty na tłocznej ulicy w Szanghaju we wrześniu 2016. „W samym środku tego ruchu, hałasu, reklam, sklepów i oczywistego ekonomicznego pędu tego miejsca, Domenico powiedział: ‘Odpowiada mi to, właśnie to może zdziałać socjalizm! ’Na moje zdziwione spojrzenie odparł: ‘Jestem mocno za reformami i za otwarciem się’. 

Boer wznawia potem argument o ‘otwarciu się’. „Większość wysiłków nakierowana jest na stosunki produkcji, skupiając się na socjalistycznej równości i dążeniach zbiorowych. To wszystko jest bardzo dobre, ale wszyscy są równi, ponieważ po prostu są biedni, tylko niewielu na tym zyska. Tak więc Deng i jego współpracownicy zaczęli kłaść nacisk na jeszcze jeden wymiar marksizmu: potrzebę uwolnienia sił wytwórczych”. 

Jednak dla marksizmu owo „uwolnienie sił wytwórczych” to nie jest „kolejny wymiar”, ale cel sam w sobie jeśli chodzi o przemianę stosunków produkcji. Oto typowe marksistowskie stwierdzenie: „ Na pewnym etapie rozwoju materialne siły wytwórcze społeczeństwa wchodzą w konflikt z istniejącymi stosunkami produkcji lub – jest to mniej więcej to samo tylko w języku prawniczym – ze stosunkami własności, w ramach których działały dotychczas. Z form rozwoju sił wytwórczych te stosunki zmieniają się w kajdany. Wtedy zaczyna się era społecznej rewolucji. 

Ironicznie, dla Marksa socjalizm rodzi się, gdy kapitalistyczne aspekty produkcji stają się przeszkodą dla dalszego rozwoju środków produkcji. Oznacza to, iż ów rozwój może być zabezpieczony (od razu lub stopniowo) jedynie przez postęp od ekonomii rynku kapitalistycznego to ekonomii socjalistycznej. 

Jednak ‘reformy’ Denga Xiaopinga ulepszają Marksa. W pewnym momencie trzeba odwołać się do kapitalizmu, aby umożliwić ekonomiczny rozwój socjalizmu. 

Zupełna zmiana

Oczywiście jest tu jeszcze więcej ironii i trudno przejść koło niej obojętnie. Lewica XX wieku była określona przez swoją opozycję do dwóch fundamentalnych tendencji w modernizmie: panowanie kapitału ze swym agresywnym indywidualizmem, z wyobcowującą dynamiką i autorytarno-biurokratyczną władzą państwową. 

To, co mamy dzisiaj w Chinach jest dokładnie skrzyżowaniem tych dwóch czynników w najbardziej ekstremalnej formie: władza autorytarna i dziki kapitalizm. 

Ortodoksyjni marksiści lubili używać terminu „dialektyczna synteza przeciwieństw”, która sugeruje, iż prawdziwy postęp ma miejsce, gdy połączy się to co najlepsze z przeciwstawnych sobie tendencji. Jednak wygląda na to, że Chiny odniosły sukces poprzez połączenie tego, co najgorsze w obu tendencjach (liberalny kapitalizm i autorytarny komunizm). 

Lata temu chiński teoretyk społeczny, mający powiązania z córką Denga Xiaopinga, opowiedział mi ciekawą anegdotę. Kiedy Deng umierał, akolita, który go odwiedził, zapytał go, co według niego jest jego największym dokonaniem, oczekując że jak zwykle będzie to ekonomiczne otwarcie się Chin, dzięki któremu możliwy był rozwój.

 Ku ich zdziwieniu odparł on: ”Nie, to było to, że w czasie, kiedy nastąpiło otwarcie ekonomiczne, oparłem się pokusie, żeby zrobić to do samego końca i otworzyć również życie polityczne na demokrację wielopartyjną”. (Zgodnie z pewnymi źródłami, ta tendencja, żeby iść do końca, była naprawdę silna w pewnych kręgach w Partii i decyzja, by pozostawić władzę w rękach partyjnych nie była ustalona z góry.)

Przypadek testowy 

Powinniśmy się tu oprzeć liberalnej pokusie fantazjowania na temat jak by to w przypadku Chin było, gdyby otworzyły się na polityczną demokrację, czy postęp ekonomiczny nie byłby nawet szybszy: a co, jeśli polityczna demokracja przyczyniłaby się do nowej destabilizacji i napięć, które utrudniłyby postęp ekonomiczny? Czyli mniej więcej to, co widzieliśmy w większości starego ZSRR?

Co jeśli ten (kapitalistyczny) postęp był możliwy tylko w społeczeństwie rządzonym silna władzą autorytarną? Proszę  sobie przypomnieć klasyczną marksistowską tezę na temat wczesnomodernistycznej Anglii: było to w interesie burżuazji, żeby zostawić władzę polityczną w rękach arystokracji, a sobie zatrzymać władzę ekonomiczną. Być może odpowiednik tego ma obecnie miejsce w Chinach: w interesie nowych kapitalistów było pozostawić władzę polityczną w rękach Partii Komunistycznej. 

Niemiecki filozof Peter Sloterdijk zauważył, że jeśli istnieje osoba, której jeszcze za sto lat będzie się stawiać pomniki, to jest nią Lee Kuan Yew, przywódca z Singapuru, który wymyślił i wprowadził w czyn tak zwany ‘kapitalizm z azjatyckimi wartościami’. (Który oczywiście nie ma nic wspólnego z Azją, za to wszystko z autorytarnym kapitalizmem). 

Niemniej jednak wirus autorytarnego kapitalizmu powoli lecz skutecznie rozprzestrzenia się na całym świecie. Przed wprowadzeniem swoich reform, Deng Xiaoping odwiedził Singapur i wylewnie chwalił go jako model, na którym Chiny powinny się wzorować we wszystkim. 

Ta zmiana ma znaczenie dla światowej historii. Ponieważ do tej pory kapitalizm zdawał się być nierozerwalnie złączony z demokracją. Bywały oczywiście zmiany kursu na bezpośrednią dyktaturę, ale po dekadzie lub dwóch, demokracja narzucała się sama (proszę sobie przypomnieć chociażby Koreę Południową lub Chile).

Teraz jednak związek pomiędzy demokracją i kapitalizmem został zerwany. Tak więc jest całkiem możliwe, że będzie ukształtowana na wzór chińskiego „socjalizmu kapitalistycznego”- zdecydowanie nie tego socjalizmu, o którym marzyliśmy.